STOWARZYSZENIE METODY SOMAYOG, EDUKACJI I ROZWOJU

Opinie

Zajęcia Somayog są bardzo relaksujące, zdecydowanie stabilizująco wpływają na kondycję fizyczną oraz psychiczną. Zbyt krótko uczestniczę w zajęciach, aby były widoczne znaczące efekty, lecz po zaledwie paru czuję zdecydowane rozluźnienie mięśni, mniejsze bóle krzyża, mniejsze napięcie obręczy barkowej. Obserwuję mniejszą nerwowość i ogólnie jestem bardzo zadowolona.
Agnieszka


Byłam dopiero na 3 zajęciach Somayog, a już widzę efekty! Mam większą świadomość ciała - tego, co się z nim dzieje w każdej, albo prawie każdej chwili, zwracam też coraz częściej uwagę na to, czy ruch sprawia mi przyjemność. Po zajęciach pozostaje też nawyk skanowania ciała i poszukiwania ewentualnych napięć. 
Marzena


Uczestniczyłam w jednych 1,5h zajęciach prowadzonych metodą Somayog. Byłabym zaskoczona, że tak powolny i spokojny sposób ćwiczeń może przynieść tak wiele! Zaraz po zajęciach czułam wyraźnie poszczególne partie mięśni. Więc, chociaż zakres ruchu i tempo są minimalne, to ciało wykonuje gigantyczną pracę! Zachwyciło mnie to! Pomyślałam o tych wszystkich ludziach, którzy z różnych powodów nie są w stanie wykonywać intensywnych, dynamicznych ćwiczeń. Ta metoda daje im szansę pracy nad własnym ciałem. To jednak tylko nie wszystko. Po zajęciach czułam się bardzo zrelaksowana i w kontakcie ze swoim ciałem. Byłam 'wsłuchane' w nie, a to przynosiło spokój. 
Jestem wdzięczna, że odbywają się takie zajęcia i chciałabym, żeby były dostępne dla jak największej liczby osób!

Anna


Przesyłam swoje spostrzeżenia po niedawnym rozpoczęciu ćwiczeń Somayog. W tej chwili jest to zbyt krótki czas i jeszcze mało regularne ćwiczenia, by wskazać jakieś bardzo konkretne rezultaty poprawy sprawności lub sylwetki, jednak mogę podzielić się swoimi obecnymi odczuciami w porównaniu z doświadczeniami z ćwiczeń klasycznej jogi.

Ćwiczyłam jogę samodzielnie bez nauczyciela bardziej lub mniej regularnie od ponad 10-ciu lat. Umożliwiało mi to rozluźnienie i relaks po ćwiczeniach oraz likwidowało pojawiające się bóle w plecach. Jednak przy ćwiczeniach jogi pojawiał się problem z wykonaniem niektórych pozycji z powodu urazu i braku pełnej sprawności kolana.

W porównaniu z moimi doświadczeniami z jogą, ćwiczenia Somayog wydają się bardziej dostosowane do moich potrzeb. Po ćwiczeniach odczuwam stan pełnego zrelaksowania oraz przyjemne „rozruszanie” niemal wszystkich mięśni w ciele, nawet tych, których pracy dawniej wcale nie byłam świadoma. Następnego dnia nie powstają zakwasy.
Dodatkowo pojawia się u mnie większa świadomość ciała podczas wykonywania codziennych czynności. Jestem w stanie zdać sobie sprawę z powstających napięć, a co za tym idzie świadomie rozluźnić się w ciągu dnia. Przy wykonywaniu ćwiczeń nie występuje dyskomfort związany z ograniczoną sprawnością uszkodzonego kolana.

Ania, 34 lata


Miałam 4 operacje okulistyczne. depresję po nich i innych wydarzeniach w moim życiu - pewnie związany z tym skurcz mięsni ramion, szyi, pleców (głownie międzyłopatkowych), bóle lędźwiowe, kolana i stopy sztywne (zwłaszcza po rannym wstawaniu, jak i po dłuższym unieruchomieniu).

Teraz, po 5-cio miesięcznych, w miarę systematycznym ćwiczeniu czuję się zdecydowanie lepiej psychicznie, nie mam już przykurczy pleców, zniknął ból między łopatkami, lędźwie mniej są bolesne (jeszcze wymagają ćwiczeń), kolana i stopy są znacznie sprawniejsze i nie bolą.

Grażyna, 68 lat


Na przestrzeni miesięcy praktyki Somayog odczułam postępujące, pozytywne zmiany w ciele i sferze emocjonalnej. Obserwacja nawyków była żmudna i czasem bolesna (fizycznie i nie tylko), ale bardzo się cieszę, że byłam cierpliwa - efekty cały czas mnie zaskakują, jestem ciekawa, jak będzie dalej.
Najważniejsza jest dla mnie świadomość ciała - jego potrzeb, napięć, świadomość tego, kiedy i dlaczego czuje się dobrze, a kiedy odczuwa dyskomfort. Jeśli się wyciszę, mam głęboki wgląd w stan ciała i umysłu, czuję części ciała, z którymi nigdy nie miałam tak dobrego kontaktu.

Sfera fizyczna: 
Ogólnie lepszy pion, scentralizowanie, wgląd w ciało od środka. Czuję wzmocnienie mięśni posturalnych, mój kręgosłup coraz częściej układa się prawidłowo bez nadmiernego wysiłku, czuję, że wzmocniłam mięśnie, które to umożliwiają. Mam lepszy kontakt z oddechem, a co za tym idzie - ze swoimi emocjami.
Obserwuje pozytywne zmiany we wszystkich czynnościach: od robienia obiadu, przez noszenie zakupów aż po taniec i sport.

Codzienne czynności wykonuję bardziej świadomie, czuję, kiedy muszę odpocząć, mniej się męczę. Odczułam większą świadomość położenia ciała w przestrzeni, przykładem są zawody agility, gdzie biegnę z psem po torze przeszkód z dużą prędkością. Muszę znać położenie ciała względem psa i przeszkód, kontrolować tempo i biec precyzyjnie. Pies biegnie z prędkością ok. 5m/s i reaguje błyskawicznie na moje ruchy, więc sytuacja jest wymagająca. Na ostatnich zawodach czułam dużą poprawę, byłam spokojniejsza, a moje ruchy bardziej płynne i skoordynowane.

W tańcu też odczułam o wiele większą swobodę, większą ruchomość w stawach, pewność siebie.
Otworzył mi się kanał głosowy, mam większą skalę i – podobnie jak w tańcu – większą pewność siebie.

Sfera emocji:
Somayog uczy mnie szacunku dla siebie – i nie ma tu rozróżnienia między ciałem a umysłem. Bardziej naturalnie przychodzi mi dbanie o siebie: o komfort ciała (pozycja, otoczenie, ubranie itd.), o czas relaksu. Moja ciało mówi mi, co jest dla mnie korzystne, a co nie. Spożywanie szkodliwych dla mnie substancji (tytoń, alkohol, jedzenie zimne, smażone, mięso, krowie mleko) budzi zdrowy odruch na NIE. Wcześniej miałam z tym problem, np. 11 lat z przerwami paliłam papierosy, piłam za dużo alkoholu, etc.
Umiem wyciszyć się szybciej i na dłużej, nieraz zajmuje mi to tylko kilka minut. 

Coraz bardziej szanuję swoje granice, indywidualne preferencje, swój czas i energię. Doceniłam i uwzględniłam swoją ultra-wrażliwość. Było to niełatwe, bo odbierane jest w naszej kulturze jako słabość i użalanie się nad sobą, nieraz słyszałam umniejszające mnie słowa, że jestem taką „Mimozą“. Umiem się kontaktować z delikatnością, ale też z siłą w swoim ciele.
Chcę praktykować dalej i jestem ciekawa tej drogi.

Asia, 27 lat.
* Zmiany, które tu opisuję, były wspierane, a niekiedy zapoczątkowane i wspierane przez psychoterapię, która przebiegała w tym samym czasie. Nie potrafię do końca oddzielić skutków praktyki Somayog od skutków terapii. Pięknie się uzupełniają. Do tego korzystałam z masaży i choreoterapii.


Refleksje dotyczące zajęć i ich wpływ na ciału, emocje, umysł.

Ciało:
Zauważyłam dużo większy luz w obszarze biodrowym, a tym samym barkowym. Biodra się miękko poruszają, a tym samym barki pozostają luźne. Dzięki temu nie ma tez napięć w szyi i twarzy. Ćwiczenia nie wydają się bardzo wysiłkowe, a jednak mocno ingerują w ciało, wprowadzając do niego przestrzeń i energię. Zwracam baczniejszą uwagę na chodzenie. Stawianie stóp, z wykorzystaniem siły ciężkości i kierunków. Czasami czuję się, jakbym była na wybiegu dla modelek, ale nie przejmuje się, tylko obserwuję, co się dzieje. Nie napinam barków i szyi, zatem one nie są tez usztywnione za bardzo. Raczej lekkie. Inaczej oddycham, głębiej. Wykonuję ćwiczenia oddechowe i głosowe. Zrobiły na mnie wrażenie i mocno odblokowały głos. Gdzieś ze środka płynie energia. Wiem, ze jeszcze wymaga pracy, ale to ten kierunek, którego poszukiwałam od dawna. I ciało generalnie stało się jakby bardziej miękkie, giętkie. Byłam ostatnio na zajęciach hatha-jogi i poczułam się jak na siłowni. Wykorzystałam kierunki, oddech jogiczny i było lepiej, spokojniej, łagodniej, bardziej miękko, ciało znowu się rozluźniło, zmiękło. I weszłam głębiej w asany, z większa uważnością i czuciem.

Emocje:
Obserwuję ruszenie, zwłaszcza w sferze dotyczącej schematów i stereotypów, bycia miłą (jeszcze) dla niektórych ludzi, czuję silny proces wewnątrz, mam ogromną potrzebę zakończenia sytuacji, w których się męczę lub które postrzegam jako zupełnie nierokujące na przyszłość. Potrzeba samotności, długiego odosobnienia, która pojawiła się kilka miesięcy temu, teraz bardzo się nasiliła. Wiem, ze dopóki nie odnajdę pełnego spokoju wewnątrz siebie, nie będę dobrze, stabilnie i efektywnie funkcjonować. Jeszcze wyraźniej zaznaczam terytorium, jedynie męczy mnie zagadnienie, na ile jest to czysty egoizm, a na ile chęć ochrony siebie i swoich emocji, a także ciała. Generalnie - rodzaj niemal nadwrażliwego reagowania na rózne sytuacje, słyszenia niuansów, podtekstów, jakby plątanina emocji, w które się zanurzam, ale jednoczesnie porządkuję, obserwuję, nazywam. Dobrze mi z tym, ponieważ to dla mnie bliski kontakt ze sobą, i wewnętrzna szczerość. I mimo dużego natłoku emocji - spokój, wyrażający się zrelaksowaniem, spokojnym głosem i radością z codziennych chwil.

Umysł:
Większy spokój i wgląd, jakby jaśniej widzę i mam ochotę jaśniej mówić, nazywać itp. (…) Następuje proces oczyszczania wewnętrznego - na wielu poziomach, jak widać.

Basia, 38 lat


"Somayog - Męczenie Surowo Wzbronione!"
Moje pierwsze "testowe" zajęcia Somayog, na które zostałam zaproszona przez nauczycielkę metody - Ingę Schorowską, były bardzo przyjemne i niesamowicie relaksujące, ale też wyszłam z nich lekko skonsternowana, zastanawiając się: "Jak to możliwe, że takie łagodne ćwiczenia coś w ogóle dają?" Postanowiłam przyjrzeć się bliżej tej metodzie i, nie ukrywam, z chęci zażycia większej dawki relaksu, zapisałam się na tygodniowe intensywne warsztaty wyjazdowe, kiedy tylko zdarzyła się taka sposobność.

Pracuję głównie jako grafik, więc dużo czasu spędzam przed komputerem. Mimo regularnego biegania, a nawet okazjonalnego uczęszczania na fitness i siłownię, moje mięśnie były bardzo napięte i mało rozciągnięte, w porównaniu z uczestnikami warsztatów, którzy na bieżąco praktykowali różne formy jogi. Zwłaszcza nad ranem miewałam problemy z kręgosłupem - sztywność karku i nieprzyjemny ucisk w lędźwiach przy schylaniu się. W ciągu tych kilku dni regularnych ćwiczeń, zniknęły wszelkie bóle kręgosłupa i niesymetryczności wynikające z rozciągnięcia więzadeł w stawie biodrowym. Najbardziej mnie zszokowało to, że już jedno ćwiczenie tej "łagodnej metody, gdzie nic takiego się nie dzieje", potrafiło tego dokonać - EUREKA!

Przy niektórych sekwencjach zakres ruchu po stronie ćwiczonej był spektakularnie zwiększony, porównując do strony nie ćwiczonej. Wszystko w bajecznie prosty sposób, w pełni bezpiecznie i komfortowo.
Nauczyłam się jak chodzić, siadać, wykonywać inne ruchowe czynności z minimalnym obciążaniem kręgosłupa, przy maksymalnym wykorzystaniu grawitacji. Wciąż to praktykuję i udoskonalam, bo ciało jednak ma już swoje nawyki. W stosunkowo krótkim czasie osiągnęłam ogromną poprawę w giętkości i elastyczności ciała, a Somayog okazała się być brakującą stroną zdrowej równoważni w moim życiu - wycisza, usprawnia pracę organów, uczy pozostawania w stanie uważności, uwrażliwia na informacje płynące z naszego prywatnego ministerstwa spraw wewnętrznych. 

O metodzie technicznie: 
Zajęcia bez długich wykładów, bez oddawania się dla guru, bez całej litanii zakazów i nakazów i bez indoktrynacji - poza jedynym znakiem informacyjnym: MA BYĆ PRZYJEMNIE. Taką indoktrynację jestem w stanie przyjąć i chętnie będę zarażać tym przesłaniem kolejne osoby. Jak wielokrotnie powtarzała Inga, prowadząca warsztaty z niegasnącym optymizmem: "To jest tak proste i tak skuteczne, że aż trudne do przyjęcia dla umysłu, który lubi sobie stwarzać problemy, po to tylko, żeby mieć zajęcie". 

Jula, 30 lat, Wrocław


Nie wiem co w czasie warsztatów miało na mnie największy wpływ: ćwiczenia ruchowe, oddechowe, relaks czy medytacje.
Pewne jest to, że oprócz spodziewanych efektów czyli wspaniałego zrelaksowania i poćwiczenia bez konsekwencji pojawienia się napięć w ciele zniknęły mi bóle w barkach i szyi, które odkąd pamiętam pojawiały się zawsze (nawet na zajęciach Somayog) gdy siadałam "po turecku", opierałam dłonie na kolanach, zamykałam oczy i próbowałam się relaksować.
Po prostu tego już nie ma. 
Wanda, Wroclaw

 

Opinia / wrażenie z warsztatu: wspaniały czas, który szybko minął. Ćwiczenia pozwalają odzyskać kontakt ze sobą, ze swoim ciałem. Odstresowują ciało i umysł. Wyraźnie poprawiają zakres ruchu. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie medytacje: z drzewem i dla ziemi. Warsztat odbył się w pięknym miejscu blisko natury, w gościnnym domu z niesamowitym jedzeniem.
Wiola (40)

 

Tygodniowy warsztat Somayog wpłynął na mnie jak błogosławieństwo dla ciała i w tej samej części dla ducha. Niezmiennie przeplatające się i dopełniające te dwa pierwiastki naszego istnienia czy podczas zajęć ruchowych połączonych z medytacją, czy na wyprawach w „krajobraz”, czy podczas posiłków, czy po prostu podczas rozmów wieczornych spowodowały, że poczułam w sobie nową dobroczynną energię życiową. Pragnę pożegnać stare mechanizmy działania i uaktywnić nowe. Świadomość tej możliwości i siłę do tego otrzymałam właśnie podczas warsztatu Somayog. Może się to wydawać nieprawdopodobne, jednak stało się możliwe. Wydarzyło się to za przyczyną nie miejsca oddalonego od świata, nie piękna krajobrazu, ale dzięki osobie prowadzącej - Indze Schorowskiej, która jest uosobieniem wyznawanych wartości jakie niesie yoga, jest człowiekiem oddanym, serdecznym i przyjacielskim. Jej wiedza i kompetencja połączone z umiejętnością motywowania do pracy są nieocenione. Metoda pracy z ciałem, którą wprowadziła w życie, przynosi tyle korzyści, że już po kilku zajęciach czuje się usunięcie blokad energetycznych w ciele, przykurczów mięśniowych wywołanych nawykami nie tylko płynącymi z ruchowych zaniedbań  ale przede wszystkim z głębi naszej osobowości. Bardzo serdecznie dziękuję Indze za włożony trud w indywidualizację działań dla każdego z uczestników i przede wszystkim za siłę duchową jaką obdarzyła nas  podczas tego tygodnia. 

P.S. Warsztat odbywał się w Pokrzywniku – malutkiej miejscowości w Dolinie Bobru, w pięknym otoczeniu przyrody, w domu pełnym serdeczności gospodarzy przygotowujących wegetariańskie smakołyki. Dziękuję bardzo organizatorom tego warsztatu.
Emilia